Bugatti to nie jest marka, którą wycenia się jak zwykłe auto z cennika. W 2026 roku w grę wchodzą nie tylko miliony euro za samą bazę modelu, ale też podatki, personalizacja, rzadkość egzemplarza i sytuacja na rynku wtórnym. Poniżej rozkładam to na liczby: od nowych modeli, przez używane Chirony, aż po to, ile naprawdę trzeba przygotować w Polsce.
Najważniejsze liczby na start
- Tourbillon startuje od 3,8 mln euro netto, czyli około 16,1 mln zł netto.
- W16 Mistral kosztuje ponad 5 mln dolarów, co daje około 18,1 mln zł przed podatkami i opcjami.
- Na rynku wtórnym Chiron potrafi kosztować od około 11 mln zł do ponad 15 mln zł w publicznych transakcjach.
- Starsze Veyrony w Europie zaczynają się mniej więcej od 6,4 mln zł, ale to nadal rzadki i wymagający segment.
- W Polsce o końcowej kwocie decydują przede wszystkim VAT, akcyza, transport i poziom personalizacji.

Nowe Bugatti w 2026 roku kosztuje już od kilkunastu milionów złotych
Na dziś najczytelniejszym punktem odniesienia jest Tourbillon. Bugatti potwierdza, że ten model ma startować od 3,8 mln euro netto, a produkcja jest ograniczona do 250 sztuk. To ważne, bo przy takich autach cena bazowa jest tylko początkiem rozmowy, nie jej końcem.
W praktyce taki poziom oznacza około 16,1 mln zł netto już na samym przeliczeniu waluty. Jeśli dołożysz polskie opłaty, finalna kwota robi się znacznie bardziej bolesna, nawet zanim zaczniemy mówić o lakierze, wnętrzu czy programie personalizacji. Dla porównania, W16 Mistral, czyli ostatni roadster z silnikiem W16, był komunikowany jako auto za ponad 5 mln dolarów, więc również mieści się w widełkach ponad 18 mln zł przed podatkami i opcjami.
| Model | Cena wyjściowa | Co to oznacza w praktyce |
|---|---|---|
| Tourbillon | 3,8 mln euro netto | Około 16,1 mln zł netto, przed lokalnymi opłatami i dodatkami |
| W16 Mistral | Ponad 5 mln dolarów | Około 18,1 mln zł przed podatkami i personalizacją |
| Egzemplarze Sur Mesure i one-off | Cena na zapytanie | Tu budżet potrafi wyjść poza standardowe widełki modelu |
To właśnie ten poziom pokazuje, że pytanie o cenę Bugatti nie dotyczy już luksusu, tylko wejścia do bardzo małego rynku kolekcjonerskiego. I tu od razu widać, dlaczego rynek wtórny trzyma się tak wysoko.
Rynek wtórny nie robi rabatu tylko przenosi cenę w inne widełki
Na używanych Bugatti nie ma prostego schematu typu „starsze auto = dużo taniej”. Przy tej marce liczy się nie tylko rocznik, ale przede wszystkim wersja, przebieg, historia serwisowa i to, czy samochód był trzymany jako kolekcjonerski, czy naprawdę jeżdżony. Na rynku publicznym Chirony wciąż bronią wielomilionowych kwot, a dobrze utrzymane egzemplarze potrafią zaskoczyć bardziej niż nowe auta z innych segmentów premium.
duPont REGISTRY pokazuje to bardzo wyraźnie: Chiron Sport z 2019 roku osiągnął 3,024 mln dolarów, a Chiron Super Sport z 2024 roku 4,34 mln dolarów. Jeszcze wyżej potrafią wyjść egzemplarze lepiej skonfigurowane albo rzadsze, bo sam pakiet opcji i historia konkretnego auta robią ogromną różnicę.
| Egzemplarz | Publiczny wynik lub widełki | Szacunkowo w złotych |
|---|---|---|
| Chiron Sport 2019 | 3,024 mln dolarów | Około 10,9 mln zł |
| Chiron Pur Sport | 4,012 mln dolarów | Około 14,5 mln zł |
| Chiron Super Sport 2024 | 4,34 mln dolarów | Około 15,7 mln zł |
| Starszy Veyron na rynku europejskim | Od około 1,5 mln euro | Od około 6,4 mln zł |
To pokazuje ważną rzecz: używany Bugatti nie jest „tańszą kopią” nowego Bugatti. On jest innym produktem, często już kolekcjonerskim, a w tej klasie spadek wartości bywa dużo mniej oczywisty niż przy zwykłych autach sportowych. I właśnie dlatego cena końcowa zależy od kilku bardzo konkretnych czynników.
Co najbardziej podnosi cenę egzemplarza
W przypadku Bugatti największe dopłaty rzadko wynikają z jednego widocznego dodatku. Cena rośnie przez zestaw decyzji, które dla zwykłego kupującego brzmią jak kosmetyka, a w tym segmencie mają realny wpływ na wycenę. Najczęściej widzę cztery rzeczy, które robią największą różnicę.
- Personalizacja - przy autach tej klasy indywidualne wykończenie wnętrza, unikalny lakier, karbon czy detale w programie Sur Mesure potrafią kosztować dziesiątki albo setki tysięcy dolarów.
- Rzadkość wersji - limit produkcji jest jednym z głównych motorów ceny. Tourbillon ma 250 sztuk, W16 Mistral 99 sztuk, a to już samodzielnie buduje presję na cenę.
- Stan i przebieg - w Bugatti niski przebieg jest premiowany bardziej niż w większości aut luksusowych. Samochód z historią serwisową i bez historii napraw zwykle broni wyższej wyceny.
- Specyfikacja fabryczna - w jednym z przypadków Chiron Super Sport miał MSRP na poziomie 4,060,600 dolarów, a same opcje dołożyły kolejne 235,600 dolarów. To nie jest detal, to realna zmiana budżetu.
Do tego dochodzi jeszcze coś mniej spektakularnego, ale bardzo ważnego: proweniencja, czyli historia pochodzenia auta. Egzemplarz z ciekawą konfiguracją, właściwym właścicielem i kompletną dokumentacją może być wyceniony wyżej niż pozornie podobny samochód bez historii. Właśnie dlatego przy Bugatti „okazja” często oznacza tylko auto z problemem, którego nikt nie chce dziedziczyć.
Ile naprawdę trzeba przygotować w Polsce
Jeśli patrzę na zakup Bugatti z polskiej perspektywy, nie liczę wyłącznie ceny katalogowej. Trzeba uwzględnić podatki i logistykę, a przy silniku o pojemności powyżej 2,0 l sama akcyza w Polsce wynosi 18,6%. Do tego dochodzi VAT 23%, a przy imporcie pojawiają się jeszcze transport, ubezpieczenie przewozu, homologacja i rejestracja.
Na prostym przykładzie wygląda to tak: Tourbillon za 3,8 mln euro netto to około 16,1 mln zł netto. Po doliczeniu VAT robi się już około 19,8 mln zł, a jeśli wchodzisz w scenariusz importowy z pełnym obciążeniem akcyzą, końcowy rachunek może przekroczyć 23 mln zł jeszcze przed personalizacją i kosztami dostawy. To uproszczenie, ale daje dobre wyobrażenie, dlaczego w tej klasie auta budżet „na styk” nie istnieje.
- Cena bazowa - zwykle tylko punkt wyjścia do dalszej konfiguracji.
- Podatki - akcyza i VAT potrafią dodać kilka milionów złotych.
- Transport i obsługa - przy tak drogim aucie nie są symboliczne.
- Opcje i personalizacja - często zmieniają budżet bardziej niż sama zmiana wersji.
W efekcie odpowiedź na pytanie o koszt Bugatti w Polsce brzmi uczciwie tak: dla nowego egzemplarza mówimy najczęściej o widełkach od około 20 mln zł wzwyż, a przy mocno doposażonych lub wyjątkowych wersjach jeszcze wyżej. To już poziom rynku kolekcjonerskiego, nie klasycznych samochodów sportowych.
Dlaczego ten rynek nadal trzyma wartość
W 2026 roku Bugatti jest wyceniane wysoko nie dlatego, że jest modne, tylko dlatego, że łączy trzy rzeczy, które rzadko idą razem: ekstremalną wydajność, bardzo niską produkcję i mocny efekt kolekcjonerski. Tourbillon otwiera nowy rozdział marki, ale równocześnie końcówka ery W16 podbija zainteresowanie Chironem i Mistralem. To klasyczny mechanizm rynkowy, w którym ostatnie egzemplarze starej techniki często drożeją szybciej niż nowe auta tracą wartość.
Patrząc praktycznie, Bugatti nie kupuje się po to, żeby szukać najtańszej oferty. Kupuje się je po to, żeby mieć konkretną konfigurację, pewną historię i samochód, który obroni się w kolekcji za kilka lat. Jeśli ktoś pyta mnie o najważniejszy wniosek, odpowiadam bez ozdobników: cena Bugatti to nie jedna liczba, tylko cały pakiet decyzji, a właśnie ten pakiet decyduje, czy mówimy o 16, 20 czy 25 milionach złotych.