McLaren 720S to jeden z tych samochodów, których wartość trzeba czytać szerzej niż tylko przez sam rocznik. W 2026 roku o cenie decydują przede wszystkim stan, przebieg, historia serwisowa, wersja nadwozia i to, czy auto jest w specyfikacji bliskiej fabrycznej, czy po modyfikacjach. Poniżej porządkuję aktualny rynek w Polsce, pokazuję realne widełki i wyjaśniam, kiedy droższy egzemplarz jest po prostu lepszym zakupem, a kiedy tylko ładniej wygląda w ogłoszeniu.
Najważniejsze liczby, które trzeba znać przed zakupem
- McLaren 720S Coupé w polskich ogłoszeniach waha się dziś mniej więcej od 495 999 zł do 1 299 000 zł, ale sensowne, zadbane auta częściej krążą wokół 800 000-1 100 000 zł.
- 720S Spider jest zwykle droższy i obecnie widać go w okolicach 850 000-1 450 000 zł.
- Nowy lub niemal nowy 750S w polskich ofertach to już poziom około 1,8-2,14 mln zł.
- McLaren przewiduje przegląd co 12 miesięcy lub 15 000 km, w zależności od tego, co nastąpi wcześniej.
- W supercarze największą różnicę w cenie robią: przebieg, dokumentacja ASO, wersja, opcje i brak historii po torze.
- Najniższa cena nie zawsze jest okazją. W tym segmencie to często sygnał, żeby zacząć od sprawdzenia auta, a nie od negocjacji.

Jak dziś wygląda rynek cenowy McLarena 720S w Polsce
Na rynku wtórnym w Polsce obraz jest prosty: 720S nie jest już samochodem do kupienia „z konfiguratora”, tylko egzemplarzem, który trzeba oceniać po historii. Na ogłoszeniach widać dziś wyraźny rozstrzał. Dla Coupé ceny zaczynają się nawet poniżej 500 tys. zł, ale takie oferty traktowałbym jako wyjątki wymagające bardzo dokładnej weryfikacji. Bardziej realistyczny zakres dla zadbanych aut to dziś okolice 800-1 100 tys. zł, a auta z niskim przebiegiem, dobrym wyposażeniem i historią serwisową potrafią dojść do 1,3 mln zł.
| Wariant | Aktualny zakres w Polsce | Jak czytać tę cenę |
|---|---|---|
| Coupé | 495 999-1 299 000 zł | Dolny koniec to zwykle oferta wymagająca bardzo ostrożnego sprawdzenia; środek rynku jest bliżej 800-1 100 tys. zł. |
| Spider | 850 000-1 450 000 zł | Dach typu cabrio zwykle podbija cenę, zwłaszcza przy małym przebiegu i dobrym wyposażeniu. |
| 750S jako punkt odniesienia | 1 799 000-2 138 145 zł | To już inna półka budżetowa i praktyczny sufit dla osób, które chcą świeższą konstrukcję. |
Jeśli mam mówić wprost, to najuczciwszy budżet startowy dla dobrze utrzymanego 720S Coupé zaczyna się bliżej 900 tys. zł niż 600 tys. zł. Niższa cena może być atrakcyjna tylko wtedy, gdy stoi za nią konkret: udokumentowany serwis, pewne pochodzenie, brak napraw blacharskich i brak niespodzianek przy oględzinach. To prowadzi do najważniejszego pytania: co właściwie tak mocno zmienia cenę tego modelu?
Co najbardziej przesuwa cenę tego modelu
W przypadku 720S cena nie wynika wyłącznie z rocznika. Z mojego punktu widzenia to auto wycenia się raczej jak instrument kolekcjonersko-użytkowy niż zwykłe sportowe coupé. Dwa egzemplarze z tego samego roku mogą różnić się ceną o kilkaset tysięcy złotych, bo rynek supercarów bardzo słabo wybacza zaniedbania.
- Przebieg - w tej klasie sam licznik nie wystarcza. 20 tys. km z pełną historią bywa lepsze niż 5 tys. km auta stojącego latami bez ruchu.
- Historia serwisowa - regularne wpisy z ASO albo wyspecjalizowanego serwisu realnie bronią ceny przy odsprzedaży.
- Wersja nadwozia - Spider zwykle kosztuje więcej, bo kupujący płacą też za otwarty dach i rzadszy charakter egzemplarza.
- Wyposażenie - lift, ceramiczne hamulce, dobre audio, karbonowe pakiety i sensowne fotele potrafią mocno podbić wartość.
- Stan oryginalny - modyfikacje wydechu, zawieszenia czy elektroniki mogą pomagać jedynie na zdjęciach. Przy odsprzedaży częściej obniżają wycenę niż ją poprawiają.
- Pochodzenie - auto z pewnym pochodzeniem i bez wypadków sprzedaje się dużo łatwiej niż egzemplarz „po imporcie” z niepełną dokumentacją.
Sam silnik i osiągi też wpływają na wycenę, bo to nadal auto o parametrach, które robią wrażenie nawet dziś: 720 PS, 770 Nm i 0-100 km/h w 2,8 s. To nie jest tylko drogi samochód z szyldem premium. To konstrukcja, która wciąż brzmi jak argument sama w sobie. Z takiego punktu widzenia przechodzimy naturalnie do drugiej strony medalu, czyli kosztów utrzymania.
Ile naprawdę kosztuje utrzymanie 720S
Tu zaczyna się obszar, który wiele osób lekceważy, a później właśnie on decyduje o tym, czy zakup był rozsądny. Według oficjalnego planu serwisowego McLarena przegląd wypada co 12 miesięcy lub 15 000 km, zależnie od tego, co nastąpi wcześniej. To oznacza, że nawet auto jeżdżone okazjonalnie nie może po prostu „stać i czekać”, bo czas działa tu równie mocno jak przebieg.
W praktyce koszt obsługi nie jest symboliczny. W jednym ze specjalistycznych serwisów standardowy roczny przegląd 720S jest wyceniany na £545, a większe pakiety serwisowe oraz elementy eksploatacyjne są liczone osobno. Do tego dochodzą opony, geometria, klocki, tarcze ceramiczne, akumulator, diagnostyka i potencjalne naprawy elektroniki. Przy takim aucie jedna słabsza decyzja zakupowa potrafi kosztować więcej niż roczny budżet serwisowy kilku zwykłych aut razem wziętych.
Ja patrzę na to tak: jeśli ktoś kupuje 720S, powinien mieć odłożony nie tylko budżet na samą transakcję, ale też bezpieczną rezerwę na pierwszy rok. W praktyce to często rozsądne minimum, bo po zakupie wychodzą drobiazgi, których nie widać na zdjęciach. I właśnie dlatego porównanie z następcą modelu jest dziś tak ważne.
Czy 720S wciąż ma sens wobec 750S
750S to naturalny punkt odniesienia, bo pokazuje, ile kosztuje wejście w świeższą generację McLarena. W polskich ofertach nowych i niemal nowych egzemplarzy widać dziś poziom około 1,8-2,14 mln zł. To znaczy, że dopłata względem 720S bywa bardzo duża, nawet jeśli auto jest tylko częściowo używane. Pytanie brzmi więc nie „który jest lepszy”, tylko „co dostajesz za dopłatę”.
| Kryterium | 720S | 750S |
|---|---|---|
| Budżet wejścia | Niższy, zwykle 800 tys.-1,1 mln zł za sensowny egzemplarz | Wyraźnie wyższy, około 1,8-2,14 mln zł |
| Charakter zakupu | Lepszy stosunek emocji do ceny | Więcej spokoju, świeższe auto, wyższa bariera wejścia |
| Ryzyko rynku | Większe znaczenie historii i przebiegu | Mniej wieku, ale większa blokada kapitału |
| Kiedy ma więcej sensu | Gdy chcesz maksymalnie dużo auta za relatywnie mniejszą kwotę | Gdy zależy ci na nowszym roczniku i chcesz ograniczyć ryzyko zakupowe |
Jeśli miałbym doradzać bez emocji, powiedziałbym tak: 720S wygrywa wtedy, gdy kupujesz dobrze udokumentowany egzemplarz, a nie „najtańszy McLaren w internecie”. 750S ma sens, gdy chcesz prostszej decyzji i akceptujesz wyższy koszt wejścia. Dla wielu kupujących to właśnie różnica między autem marzeń a autem, które po zakupie zaczyna generować stres. Skoro tak, to warto wiedzieć, gdzie najczęściej popełnia się błąd przy oględzinach.
Na co patrzeć przed zakupem używanego egzemplarza
W tym modelu nie kupuje się lakieru, tylko historię. To brzmi jak slogan, ale przy 720S jest bardzo praktyczne. Ja zawsze sprawdziłbym kilka rzeczy zanim w ogóle zacząłbym rozmawiać o finalnej cenie:
- Pełna dokumentacja serwisowa - bez niej nawet atrakcyjna cena traci sens.
- Ślady napraw lakierniczych lub blacharskich - w supercarze drobna naprawa potrafi ukrywać dużo większy temat.
- Stan opon i hamulców - zużycie bywa mocno związane ze stylem jazdy, nie tylko z przebiegiem.
- Praca podnośnika osi przedniej - w praktyce bardzo ważna rzecz w polskich realiach.
- Elektronika i systemy pomocnicze - w aucie tej klasy diagnostyka ma większą wartość niż krótka jazda próbna.
- Oryginalność konfiguracji - auta po mocnym tuningu są trudniejsze do odsprzedaży i zwykle mniej przewidywalne kosztowo.
Jeśli egzemplarz ma niski przebieg, ale nie ma papierów, traktuję to jako ostrzeżenie, nie zaletę. Jeśli ma wyższy przebieg, ale komplet wpisów, sensowne użytkowanie i czystą historię, często okazuje się lepszym zakupem niż „perełka” po kilku latach stania. To właśnie dlatego rynek 720S jest tak szeroki cenowo i tak łatwy do błędnej oceny. Ostatnie pytanie brzmi więc nie tyle „ile kosztuje”, ile „jaki budżet daje spokój”.
Budżet, który naprawdę daje spokój po zakupie
Gdybym miał zamknąć temat w jednym zdaniu, powiedziałbym: lepiej kupić droższy, uczciwy egzemplarz niż tańszy samochód z niewiadomą historią. W przypadku 720S sensowny budżet nie kończy się na kwocie z ogłoszenia. Trzeba doliczyć pierwszy serwis, ewentualne opony, diagnostykę, ubezpieczenie i rezerwę na rzeczy, które wyjdą po kilku tygodniach użytkowania.
Dlatego właśnie dla kupującego, który chce realnie korzystać z auta, a nie tylko je oglądać, rozsądny plan wygląda tak: najpierw sprawdzony egzemplarz, potem budżet na start i dopiero na końcu negocjacja ceny. W supercarach to działa lepiej niż polowanie na okazję. McLaren 720S nadal jest jednym z najmocniejszych zakupów w świecie używanych supersamochodów, ale tylko wtedy, gdy cena idzie w parze z historią i stanem. Jeśli tego pilnujesz, liczby przestają straszyć, a zaczynają po prostu opisywać bardzo konkretny poziom samochodu.