Ram 1500 TRX jest zbudowany jak samochód, który nie chce wybierać między surową mocą a codzienną użytecznością. To pickup z 6.2-litrowym V8 z kompresorem, ale też z kabiną, która bardziej przypomina luksusowego SUV-a niż narzędzie pracy. W tym tekście pokazuję, co naprawdę oferuje ten model w 2026 roku, jak jeździ, dla kogo ma sens i gdzie jego charakter najbardziej przypomina auta sportowe.
Najważniejsze fakty o tym sportowym pickupie
- Na oficjalnej stronie Ram model jest pokazany jako preprodukcyjny, a dostępność zapowiedziano na drugą połowę 2026.
- Sercem auta jest 6.2 HEMI V8 z kompresorem, rozwijający 777 KM i 680 lb-ft, czyli około 922 Nm.
- Producent podaje przyspieszenie 0-60 mph w 3,5 s, 0-100 mph w 10,0 s i 1/4 mili w 12,2 s.
- To nie tylko mocna prosta: auto ma 9 trybów jazdy, około 30 cm prześwitu i bardzo duży zakres pracy zawieszenia.
- Wnętrze celuje w segment premium: 14,5-calowy ekran, 19 głośników i rozbudowany pakiet komfortu robią tu realną różnicę.
- W Polsce największym wyzwaniem nie jest sam zakup, tylko serwis, części, gabaryty i koszty eksploatacji.

Czy to jeszcze pickup, czy już sportówka w kostiumie roboczym
Gdy patrzę na ten model, widzę coś więcej niż dużą ciężarówkę z mocnym silnikiem. To auto zostało pomyślane tak, by dawać emocje podobne do tych, które kojarzymy z mocnymi coupe i muscle carami, ale bez rezygnacji z wysokiej pozycji za kierownicą, napędu 4x4 i realnej użyteczności. W praktyce oznacza to, że TRX nie udaje zwykłego pickupa, tylko gra w własnej lidze: jest brutalny, głośny, szybki i bardzo demonstracyjny.
W 2026 roku ważne jest też to, że producent pokazuje go jako model preprodukcyjny z planowaną dostępnością w drugiej połowie roku. To sygnał, że mówimy o samochodzie budzącym duże emocje, ale nadal trzeba oddzielać marketing od tego, co realnie trafi na rynek. Dla mnie właśnie to jest kluczowe: TRX nie jest rozsądną odpowiedzią na potrzebę transportową. Jest odpowiedzią na potrzebę mocnego wrażenia. I z tego punktu widzenia działa bardzo skutecznie, co wprost prowadzi do pytania, czym wyróżnia się na liczbach.
Najważniejsze liczby, które robią różnicę
Tu najlepiej zostawić opinię na boku i spojrzeć na twarde dane. One pokazują, dlaczego ten pickup wciąż wywołuje tyle szumu wśród fanów osiągów.
| Parametr | Wartość | Dlaczego to ważne |
|---|---|---|
| Moc | 777 KM | To poziom, który wyciąga ten model daleko poza standardowy świat pickupów. |
| Moment obrotowy | 680 lb-ft, czyli około 922 Nm | Tak wysoki moment daje natychmiastową reakcję i bardzo mocne przyspieszenie od niskich obrotów. |
| 0-60 mph | 3,5 s | To wynik, który stawia ten samochód w pobliżu wielu aut sportowych, mimo znacznie większej masy i gabarytów. |
| 0-100 mph | 10,0 s | Przy wyższych prędkościach TRX nadal przyspiesza bardzo mocno, zamiast szybko tracić oddech. |
| 1/4 mili | 12,2 s | To pokazuje, że to nie jest tylko efektowny start spod świateł, ale pełnoprawny performance truck. |
| Prędkość maksymalna | 118 mph, czyli około 190 km/h | Wynik wysoki jak na tak duże auto, choć nadal ważniejsze od samej liczby jest sposób, w jaki przyspiesza. |
| Prześwit | 11,8 cala, czyli około 30 cm | To daje duży zapas w terenie i na złej nawierzchni. |
| Skok zawieszenia | 13 cali z przodu i 14 cali z tyłu | Takie wartości pomagają utrzymać przyczepność na nierównościach i przy szybkiej jeździe po bezdrożach. |
| Tryby jazdy | 9 | To nie jest gadżet. Każdy tryb realnie zmienia zachowanie auta na asfalcie, szutrze i w terenie. |
To są dane deklarowane przez producenta, więc przy finalnej homologacji i wersji produkcyjnej mogą się jeszcze minimalnie różnić. Mimo to obraz jest bardzo czytelny: TRX ma nie tylko wyglądać szybko, ale rzeczywiście szybko jechać. A kiedy już wiemy, co mówi specyfikacja, naturalnie pojawia się pytanie, jak to auto zachowuje się za kierownicą.
Jak TRX jeździ i dlaczego wciąga fanów osiągów
Najmocniejszą stroną tego samochodu jest połączenie brutalnej siły z bardzo szerokim zakresem zastosowań. Supercharged V8 reaguje natychmiast, a napęd i zawieszenie są tak zestrojone, żeby auto nie rozpadło się przy dynamicznej jeździe po nierównym podłożu. Właśnie dlatego TRX nie jest zwykłym „szybkim pickupem” - on został zaprojektowany jako maszyna do szybkiej jazdy po asfalcie, piachu, szutrze i luźnej nawierzchni.
Dla mnie najbardziej interesujące są tryby jazdy. Sport usztywnia reakcje i skrzynia zmienia przełożenia szybciej. Baja pozwala cisnąć w terenie z dużą prędkością. Mud/Sand poprawia trakcję na luźnym podłożu, Snow ogranicza uślizg, a Rock daje więcej kontroli przy wolnym wspinaniu się po przeszkodach. Do tego dochodzą Auto, Tow, Custom i Valet. To już nie jest pojedynczy „tryb sportowy” dodany do cennika dla efektu. To pełny system, który faktycznie zmienia charakter auta.
Jeśli ktoś oczekuje chirurgicznej precyzji lekkiego coupe, TRX rozczaruje. Ma większą masę, wyższy środek ciężkości i bardziej spektakularny niż subtelny sposób pracy. Jeśli jednak chodzi o wrażenie brutalnego przyspieszenia, wysoką pozycję za kierownicą i pewność na gorszej nawierzchni, ten pickup robi dokładnie to, co powinien. I właśnie dlatego tak łatwo wchodzi do rozmowy o autach sportowych, mimo że formalnie nim nie jest. Po stronie emocji domyka to jeszcze wnętrze, które zaskakuje bardziej, niż wiele osób się spodziewa.
Kabina i komfort, czyli zaskakująco dużo luksusu
TRX nie jest ascetycznym narzędziem pracy. Wnętrze zostało zaprojektowane tak, by kierowca i pasażerowie nie mieli wrażenia, że siedzą w czymś „technicznie mocnym, ale surowym”. Tu wchodzi pełna warstwa premium: duży ekran Uconnect o przekątnej 14,5 cala, system audio z 19 głośnikami Harman Kardon, cyfrowe wskaźniki, wyświetlacz head-up i sporo elementów poprawiających komfort na dłuższej trasie.
Praktycznie ważniejsze od samego efektu wizualnego są jednak fotele i przestrzeń. Producent podaje przednie fotele z podgrzewaniem, wentylacją, pamięcią i funkcją masażu, a z tyłu regulowane oparcia, ogrzewanie i wentylację. Jest też 44,8 cala miejsca na nogi z tyłu, czyli około 114 cm. To już poziom, który w zwykłym aucie sportowym pozostaje poza zasięgiem. Właśnie dlatego TRX jest tak ciekawy: emocje łączy z wygodą, jakiej wiele „sportowych” aut po prostu nie ma.
W codziennym użytkowaniu oznacza to prostą rzecz: można nim pojechać daleko bez poczucia kompromisu, choć nadal trzeba pamiętać o gabarytach i charakterze całej konstrukcji. A to prowadzi prosto do najbardziej praktycznego pytania dla czytelnika z Polski.
Co to oznacza dla kierowcy w Polsce
W Polsce taki samochód jest bardziej wyborem emocjonalnym niż rozsądnym środkiem transportu. I nie mówię tego po to, żeby go umniejszać, tylko żeby uczciwie nazwać sytuację. Duży pickup z mocnym V8 nie sprawdza się wszędzie tam, gdzie liczy się ciasny garaż, wąskie uliczki, niski próg wjazdu albo spokój sąsiadów. To auto wymaga miejsca, paliwa i cierpliwości do własnych zachcianek.
Największe koszty nie zaczynają się jednak przy zakupie, tylko później. W praktyce trzeba brać pod uwagę kilka rzeczy: dostępność części, poziom specjalizacji warsztatu, wyższe zużycie eksploatacyjne i realny koszt ogumienia, hamulców oraz obsługi doładowanego silnika. Jeśli samochód trafi do Polski jako import, ważne będą też kwestie zgodności wyposażenia, dokumentów i późniejszego serwisu elektroniki. Ja zawsze patrzę na to szerzej: kupno takiego auta to nie tylko cena na umowie, ale cały koszt posiadania przez kolejne lata.
To nie znaczy, że nie ma sensu. Wręcz przeciwnie - ma go wtedy, gdy ktoś świadomie chce czegoś ekstremalnego i ma już drugie, bardziej praktyczne auto. Jeśli jednak ma to być jedyny samochód w domu, TRX bardzo szybko pokaże swoje ograniczenia. A żeby lepiej to ocenić, warto zestawić go z tym, co zwykle nazywamy autem sportowym.
Z czym porównać go w praktyce
Najprościej powiedzieć, że TRX nie zastępuje sportowego coupe ani hot hatcha. On proponuje inny rodzaj zabawy: mniej precyzyjny, bardziej brutalny i wyraźnie bardziej widowiskowy. Tabela poniżej najlepiej pokazuje, gdzie ten model wygrywa, a gdzie przegrywa z klasycznym autem sportowym.
| Kryterium | TRX | Klasyczne auto sportowe | Co z tego wynika |
|---|---|---|---|
| Przyspieszenie na wprost | Bardzo mocne, efektowne | Zwykle bardzo mocne, ale lżejsze auto częściej reaguje ostrzej | TRX daje więcej teatralności, sportówka często więcej czucia. |
| Prowadzenie w zakrętach | Stabilne, ale cięższe i mniej precyzyjne | Niższa masa, lepsza dokładność | Jeśli ważna jest chirurgiczna precyzja, wygrywa sportowe coupe. |
| Użyteczność na co dzień | Bardzo wysoka jak na auto performance | Ograniczona przestrzeń i komfort | Pickup jest bardziej wszechstronny, zwłaszcza przy złej nawierzchni. |
| Wrażenie wizualne | Ekstremalne, dominujące | Zależne od modelu, zwykle bardziej eleganckie | TRX wygrywa obecnością, niekoniecznie finezją. |
| Koszty eksploatacji | Wysokie | Też wysokie, ale zwykle łatwiej przewidywalne | W obu przypadkach nie mówimy o taniej zabawie, ale pickup potrafi być droższy w obsłudze gabarytami i oponami. |
To porównanie pokazuje sedno sprawy: jeśli chcesz czystej precyzji prowadzenia, bierzesz lżejsze auto sportowe. Jeśli chcesz mocnego V8, wysokiej pozycji za kierownicą, realnej użyteczności i auta, które robi wrażenie jeszcze zanim ruszy, TRX ma przewagę. I właśnie na tym rozjeżdżają się oczekiwania wielu kupujących. Dlatego końcowa ocena musi być konkretna.
Kiedy TRX ma sens, a kiedy lepiej wybrać coś lżejszego
Ten samochód ma sens wtedy, gdy ktoś dokładnie wie, po co go chce. Jeśli priorytetem są emocje, dźwięk, brutalne przyspieszenie, wysoka pozycja za kierownicą i możliwość pojechania szybko tam, gdzie zwykłe sportowe auto zaczyna się męczyć, TRX jest bardzo mocny jako całość. Ma też ten rzadki rodzaj charakteru, którego nie da się podrobić samymi liczbami.
Jeśli jednak ważniejsze są precyzja, lekkość, niższe koszty i łatwość życia w mieście, lepszym wyborem będzie klasyczne auto sportowe albo nawet mocny hot hatch. W przypadku Ram 1500 TRX najbardziej sensowne jest podejście bez złudzeń: to nie jest zakup rozsądny, tylko świadomy wybór dla kogoś, kto chce mieć jeden z najbardziej wyrazistych samochodów w swojej klasie. I właśnie dlatego ten model tak dobrze wpisuje się w rozmowę o autach sportowych - nie dlatego, że nimi jest, ale dlatego, że daje ten sam poziom emocji, tylko w zupełnie innej formie.