Ferrari nie ma jednej ceny, bo różnica między bazowym grand tourerem, mocnym hybrydowym coupe i limitowaną wersją potrafi być ogromna. Ja w takich tematach zawsze oddzielam cennik katalogowy od realnego kosztu zakupu, bo przy tej marce doposażenie, stan auta i rynek polski potrafią zmienić końcową kwotę bardziej, niż się wydaje. W praktyce najważniejsze jest to, czy mówimy o nowym aucie, używanym egzemplarzu czy modelu z krótkiej serii.
Najkrócej: cena Ferrari zależy bardziej od modelu i konfiguracji niż od samego znaczka
- Nowe Ferrari w 2026 roku zwykle startuje od około 1,0 mln zł.
- 296 GTB / GTS to mniej więcej 1,24-1,74 mln zł po przeliczeniu katalogu.
- Purosangue i 12Cilindri mieszczą się mniej więcej w przedziale 1,57-1,70 mln zł na starcie.
- Na rynku wtórnym starsze Ferrari, jak California czy 458 Italia, bywają wyraźnie tańsze, ale stan i historia serwisowa mocno zmieniają cenę.
- Do ceny zakupu trzeba doliczyć serwis, opony, ubezpieczenie, detailing i sensowny bufor na eksploatację.

Nowe Ferrari w 2026 roku startuje w okolicach miliona złotych
Jeżeli patrzymy na aktualną gamę nowych modeli, punkt wejścia do marki jest już bardzo wysoki. Car and Driver podaje, że 2026 Ferrari Roma startuje od 279 965 dolarów, 296 GTB od 338 250 dolarów, Purosangue od 428 636 dolarów, a 12Cilindri od 465 994 dolarów. Według NBP kurs USD z 15 maja 2026 roku wynosił 3,6525 zł, więc po przeliczeniu dostajemy orientacyjnie taki obraz rynku:
| Model | Orientacyjny start w USD | Orientacyjny start w PLN | Co to oznacza w praktyce |
|---|---|---|---|
| Roma | 279 965 | ok. 1,02 mln zł | Najbardziej „wejściowy” kierunek, bardziej gran turismo niż czysty samochód torowy. |
| 296 GTB / GTS | 338 250-475 364 | ok. 1,24-1,74 mln zł | Hybrydowe V6, bardzo szybkie i bardziej nowoczesne w charakterze. |
| Purosangue | 428 636 | ok. 1,57 mln zł | SUV Ferrari, czyli auto dla kogoś, kto chce łączyć prestiż z codzienną użytecznością. |
| 12Cilindri | 465 994 | ok. 1,70 mln zł | V12 dla osób szukających klasycznego, bardziej emocjonalnego gran turismo. |
Jeśli wejdziesz w wersje specjalne, kwota szybko rośnie. 296 Speciale celuje już w okolice pół miliona dolarów, więc w polskich realiach robi się z tego ponad 1,8 mln zł, zanim jeszcze zaczniemy mówić o indywidualnej konfiguracji. Kiedy masz już ten obraz, zaczyna się ważniejsze pytanie: co konkretnie pcha kwotę w górę?
Co najbardziej podbija cenę Ferrari
Ja zwykle rozbijam cenę Ferrari na trzy składniki: bazę techniczną, doposażenie i rzadkość. To prostsze niż patrzenie wyłącznie na logo z przodu, bo dwa pozornie podobne auta potrafią kosztować zupełnie inaczej.
Silnik i charakter auta
Najpierw płacisz za koncepcję. Hybrydowe V6 w 296 GTB jest inną propozycją niż wielki V12 w 12Cilindri, a Purosangue dokłada jeszcze praktyczność i bardziej codzienny charakter. W Ferrari nie kupujesz wyłącznie mocy. Kupujesz też sposób, w jaki ta moc jest oddawana, jak pracuje skrzynia, jak auto reaguje na gaz i jak prowadzi się przy szybszej jeździe.
Wyposażenie i personalizacja
Tu rozjazd robi się naprawdę duży. Lakier specjalny, karbon w kabinie, fotele o bardziej sportowym profilu, system liftera, lepsze audio, ceramiczne hamulce, kamery i pakiety Alcantary potrafią dołożyć od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych. I właśnie dlatego cena katalogowa bywa tylko punktem startowym, a nie realnym końcem rozmowy.
Przeczytaj również: Jaki olej do Toyota Yaris 1.3 benzyna – uniknij kosztownych błędów
Rzadkość i limitowane serie
Najdroższe są zwykle auta, których nie da się po prostu zamówić bez ograniczeń. Wersje specjalne, krótkie serie i konfiguracje „na miarę” mają wyższą wartość nie tylko dlatego, że są mocniejsze, ale też dlatego, że rynek wtórny dużo lepiej wycenia rzadkość niż zwykły bogaty katalog dodatków. To właśnie dlatego cena Ferrari tak często idzie w górę szybciej, niż oczekuje kupujący.
To również powód, dla którego dwa auta z tego samego rocznika mogą kosztować zupełnie inaczej. Gdy budżet jest niższy, wielu kupujących schodzi na rynek wtórny, a tam zaczyna się kolejna warstwa niuansów.
Używane Ferrari w Polsce potrafi być znacznie tańsze
Na rynku wtórnym różnice są ogromne i nie ma tu jednej „uczciwej” ceny. Stan, przebieg, historia serwisowa, kolor, liczba właścicieli i to, czy auto było serwisowane w odpowiednim miejscu, potrafią przesunąć wartość o dziesiątki tysięcy złotych. Dziś można zobaczyć takie widełki:
| Model na rynku wtórnym | Orientacyjna cena w Polsce | Co z tego wynika |
|---|---|---|
| Ferrari California / California T | ok. 389 000-590 000 zł | Najtańsze wejście do marki, ale zwykle starsza konstrukcja i większa wrażliwość na stan egzemplarza. |
| Ferrari 458 Italia / Spider | ok. 709 000-899 000 zł | Wciąż bardzo pożądane V8, lecz zadbany egzemplarz nie jest już „okazją” w sensie budżetowym. |
Tu bardzo łatwo popełnić błąd: kierować się tylko kwotą z ogłoszenia. W Ferrari niższa cena często oznacza po prostu większy kompromis, a nie lepszy zakup. Po takim zderzeniu z rynkiem łatwiej zrozumieć, dlaczego cena zakupu to dopiero pierwszy rachunek.
Jakie koszty dochodzą po zakupie
Sam zakup Ferrari to dopiero pierwszy etap. Ja przy takim aucie zawsze zakładam osobny budżet na eksploatację, bo to właśnie on decyduje, czy samochód będzie przyjemnością, czy źródłem stresu. Producent wspiera auta programami serwisowymi i gwarancyjnymi, ale to nie zmienia faktu, że utrzymanie supersamochodu wymaga rezerwy finansowej.
- Serwis i przeglądy - autoryzowana obsługa, części OEM i płyny klasy premium są wyraźnie droższe niż w zwykłym aucie.
- Opony i hamulce - przy mocnych Ferrari zużywają się szybciej, a komponenty ceramiczne i sportowe ogumienie potrafią kosztować bardzo dużo.
- Ubezpieczenie i zabezpieczenie - AC, garaż, monitoring i czasem lokalizator to nie dodatki, tylko realna część kosztu posiadania.
- Personalizacja i detailing - przy samochodzie za ponad milion złotych sensowne jest także zabezpieczenie lakieru, wnętrza i felg.
Przy dobrze utrzymanym egzemplarzu da się te koszty kontrolować, ale nie ma sensu zakładać budżetu „jak w zwykłym sportowym aucie”. Ferrari wymaga większej rezerwy finansowej i cierpliwości do serwisu, zwłaszcza gdy chcesz zachować wartość auta na dłużej. Gdy to policzysz, budżet zaczyna być znacznie bardziej realistyczny.
Który model pasuje do jakiego budżetu
Gdybym miał podchodzić do tego zadaniowo, patrzyłbym nie tylko na cenę, ale też na sposób używania auta. Inny sens ma Ferrari do weekendowych przejazdów, inny do częstszej jazdy, a jeszcze inny do kolekcji.
| Budżet | Najbliższy sensowny kierunek | Jak ja to czytam |
|---|---|---|
| Do ok. 1,2 mln zł | Roma lub dobrze wycenione używane Ferrari | Wejście do marki, ale bez dużej swobody w konfiguracji nowego auta. |
| Ok. 1,2-1,7 mln zł | 296 GTB / GTS, Purosangue, 12Cilindri w bazowych wersjach | To już segment, w którym wybierasz bardziej charakter niż sam prestiż. |
| Powyżej 1,8 mln zł | Wersje Speciale, mocno doposażone egzemplarze, krótkie serie | Rynek zaczyna premiować rzadkość i bardzo konkretne konfiguracje. |
Jeśli chcesz jeździć częściej, ja patrzyłbym szerzej na komfort, widoczność i łatwość codziennego użycia, a dopiero potem na sam wynik 0-100 km/h. W tym sensie Purosangue wygrywa praktycznością, 296 daje najwięcej sportowej ostrości, a 12Cilindri gra bardziej klasycznym, gran-turismo stylem. I właśnie na tym etapie najłatwiej oddzielić marzenie od rozsądnego zakupu.
Na co patrzeć przed zakupem, żeby nie przepłacić
Ja sprawdzam zawsze ten sam zestaw rzeczy, bo to on najczęściej odróżnia dobry zakup od bardzo drogiej pomyłki. Przy Ferrari z drugiej ręki cena jest ważna, ale jeszcze ważniejsze jest to, co stoi za nią w dokumentach i stanie technicznym.
- pełna historia serwisowa i wpisy z autoryzowanej sieci
- grubość lakieru i ślady napraw blacharskich
- stan opon, hamulców i elementów zawieszenia
- czy konfiguracja nie jest przypadkowa albo przesadnie egzotyczna
- komplet dokumentów, kluczy i potwierdzeń pochodzenia
- czy cena obejmuje już wszystko, co w Polsce może podnieść finalny koszt
Jeżeli potraktujesz zakup jak decyzję finansową, a nie tylko emocjonalną, łatwiej wyłapiesz sensowny egzemplarz i nie przepłacisz za ładne zdjęcia. W przypadku Ferrari najrozsądniejsza odpowiedź na pytanie o cenę brzmi więc nie „ile jest na ogłoszeniu”, tylko „ile naprawdę wyniesie mnie ten konkretny samochód przez najbliższe lata”.