W tym modelu BMW łączy dwa światy, które zwykle się wykluczają: osiągi auta sportowego i użyteczność rodzinnego kombi. W praktyce dostajesz 727 KM, 1 000 Nm i napęd hybrydowy plug-in, ale też przestrzeń na bagaże, tylne siedzenia i sensowny kompromis na długiej trasie. W dalszej części rozkładam na czynniki pierwsze, co dokładnie oferuje to auto, dla kogo ma sens i gdzie zaczynają się jego ograniczenia.
Najważniejsze liczby, które definiują ten model
- Systemowa moc wynosi 535 kW, czyli 727 KM, a moment obrotowy sięga 1 000 Nm.
- Przyspieszenie 0-100 km/h trwa 3,6 s, a 0-200 km/h 11,1 s.
- Bagażnik ma 570-1 700 l, a auto może holować przyczepę o masie do 2 000 kg.
- W cyklu WLTP Touring zużywa 5,5-5,2 l/100 km i 18,1-17,7 kWh/100 km.
- Na samym prądzie zasięg wynosi 60-66 km, więc to hybryda sensowna do miasta, ale nie zastępująca EV.
- W porównaniu z limuzyną Touring jest praktyczniejszy, ale też odrobinę cięższy i minimalnie mniej oszczędny.
Sportowe kombi, które nie udaje zwykłego rodzinnego auta
To nie jest wariacja na temat zwykłej serii 5 Touring, tylko osobny, bardzo mocny projekt BMW M. Samochód powstaje w Dingolfingu i jest już trzecią generacją Touring w historii M5, co dobrze pokazuje, że to nisza, ale nisza z konkretną logiką: szybki samochód dla kogoś, kto nie chce rezygnować z bagażnika, pełnoprawnych tylnych miejsc i wygody na długiej trasie.
Z mojego punktu widzenia najważniejsze jest tu właśnie to napięcie między emocją a rozsądkiem. M5 Touring ma długość 5 096 mm i szerokość 1 970 mm, więc w mieście nie jest małym autem, ale za to nie zmusza do wyboru między dynamiką a codziennym praktycyzmem. Jeśli ktoś szuka jednego samochodu do wszystkiego, ten model trafia bardzo wysoko na liście.
To połączenie widać już w samej sylwetce, bo nadwozie mówi bardzo jasno, że nie chodzi tylko o przewóz rzeczy, ale o styl jazdy.

W sylwetce widać, że to nie jest zwykłe kombi
W tym aucie nie ma udawania. Poszerzone nadkola, długi dach, modelowy spojler dachowy, 20- i 21-calowe felgi M oraz charakterystyczny przód z podświetlanym grillem robią z Touring bardziej rasowe kombi niż elegancki samochód do spokojnego wożenia rodziny. Wygląd jest ważny, ale nie tylko dla efektu. Wysoki poziom usztywnień nadwozia, szeroki rozstaw kół i nisko osadzony układ napędowy mają bezpośredni wpływ na prowadzenie.
Wnętrze idzie w tę samą stronę. Kierownica M, fotele M z wielostopniową regulacją i wentylacją oraz ambient lighting w barwach M tworzą klimat auta, które ma zachęcać do szybkiej jazdy, ale nie męczyć w trasie. To właśnie ta mieszanka sprawia, że samochód nie wygląda jak zwykły wóz rodzinny z dużym silnikiem, tylko jak pełnoprawny model z działu BMW M.
Sam wygląd to jednak dopiero wstęp do tego, co dzieje się pod karoserią.
Napęd M Hybrid robi z niego coś więcej niż mocne kombi
Pod maską pracuje 4,4-litrowe V8 wspierane przez silnik elektryczny. Razem dają 535 kW, czyli 727 KM, oraz 1 000 Nm. To liczby, które w praktyce przekładają się na 3,6 s do 100 km/h i 11,1 s do 200 km/h. Opcjonalny pakiet M Driver's Package podnosi prędkość maksymalną do 305 km/h; bez niego auto i tak kończy na 250 km/h.
To ważne, żeby dobrze rozumieć rolę hybrydy plug-in. Tu nie chodzi o oszczędzanie za wszelką cenę, tylko o natychmiastową reakcję przy ruszaniu, lepszą elastyczność i możliwość cichej jazdy na krótkich odcinkach. BMW podaje, że w cyklu WLTP Touring zużywa 5,5-5,2 l/100 km i 18,1-17,7 kWh/100 km, a zasięg elektryczny wynosi 60-66 km. Jeśli bateria jest rozładowana, zużycie paliwa rośnie do 11,0-10,7 l/100 km, więc bez regularnego ładowania ekonomia wyraźnie się pogarsza.
W 2026 roku to też ważny sygnał techniczny. BMW dopasowało V8 do nowszych wymagań emisji, ale systemowa moc pozostała bez zmian. Innymi słowy, charakter auta się nie rozmył, tylko został opakowany w nowocześniejszą technologię.
Sam potencjał liczbowy robi wrażenie, ale dopiero w trasie i na codziennych drogach widać, czy takie kombi naprawdę umie się zachować.
Jak jeździ w trasie i w mieście
Najmocniejsza strona tego modelu nie polega na tym, że potrafi jechać szybko. Chodzi raczej o to, że potrafi jechać szybko bez wrażenia, że kierowca walczy z samochodem. BMW opisuje nadwozie jako sztywne, z długim rozstawem osi, szerokimi torami jazdy, nisko położonym środkiem ciężkości i niemal idealnym rozkładem masy 50:50. W praktyce oznacza to stabilność w szybkich łukach, pewność przy zmianie obciążenia i dużo spokoju przy wysokich prędkościach.
Zawieszenie i układ kierowniczy są tu nastawione na precyzję, ale nie kosztem komfortu. W codziennym użyciu najbardziej cenię to, że samochód potrafi być sztywny i dokładny, a jednocześnie nie zamienia długiej podróży w męczącą sesję na torze. Pomagają w tym fotele M z wentylacją, dobre wyciszenie przy spokojnej jeździe i adaptacja auta do różnych warunków. Minusem pozostaje masa 2 425 kg i gabaryty, więc w ciasnych uliczkach oraz na parkingach trzeba po prostu uważać bardziej niż w zwykłej serii 5.
Jeśli ktoś kupuje takie auto tylko po to, by czasem pojechać szybko, to przepłaci. Jeśli jednak robi dużo kilometrów i chce mieć samochód, który nie męczy po 300 km autostrady, wtedy argumenty M5 Touring są już bardzo konkretne.
Praktyczność naprawdę ma tu znaczenie
To jest sekcja, w której Touring broni się najlepiej. Bagażnik ma 570 l w podstawowym układzie i 1 700 l po złożeniu oparć, a dopuszczalna masa holowanej przyczepy sięga 2 000 kg. To nie są wartości marketingowe, tylko realny argument dla ludzi, którzy wyjeżdżają na urlop, wożą sprzęt sportowy albo po prostu chcą mieć jeden samochód zamiast dwóch.
Różnica względem limuzyny jest bardzo czytelna. Sedan ma 490 l bagażnika, więc Touring daje 80 l więcej na co dzień i aż 1 210 l więcej w konfiguracji maksymalnej. Samochód jest też dłuższy niż kompaktowe kombi, więc dużą część jego praktyczności trzeba rozumieć w kontekście klasy premium: to nie jest auto dostawcze, tylko szybkie i bardzo pojemne gran turismo z prawdziwego zdarzenia.
| Parametr | M5 Touring | M5 Limuzyna | Znaczenie w praktyce |
|---|---|---|---|
| Moc systemowa | 535 kW, 727 KM | 535 kW, 727 KM | Osiągi są praktycznie identyczne. |
| 0-100 km/h | 3,6 s | 3,5 s | Sedan jest minimalnie szybszy, ale różnica jest głównie na papierze. |
| Bagażnik | 570-1 700 l | 490 l | Touring wygrywa użytkowością bez dyskusji. |
| Masa własna | 2 425 kg | 2 370 kg | Touring jest cięższy o około 55 kg. |
| Zużycie WLTP | 5,5-5,2 l/100 km i 18,1-17,7 kWh/100 km | 5,2-4,9 l/100 km i 17,7-17,3 kWh/100 km | Kombi płaci niewielki podatek za większą karoserię. |
W praktyce powiedziałbym tak: jeśli regularnie przewozisz ludzi, bagaże albo sprzęt, Touring ma sens. Jeśli bagażnik jest dla ciebie tylko dodatkiem, łatwo dojść do wniosku, że limuzyna daje niemal to samo od strony emocji i trochę mniej kompromisów przy masie oraz spalaniu.
Właśnie dlatego warto spojrzeć jeszcze na koszty i na to, czy taki samochód naprawdę pasuje do twojego sposobu jeżdżenia.
Koszty utrzymania i realny sens zakupu w 2026
To nie jest samochód, który kupuje się z myślą o oszczędnościach. Już sam zestaw 20- i 21-calowych kół z wysokowydajnymi oponami sugeruje, że komplet eksploatacyjny będzie drogi, a ciężkie, bardzo szybkie kombi zużywa takie elementy szybciej niż zwykła seria 5. Do tego dochodzi ubezpieczenie, serwis w standardzie BMW M i wyższe koszty ewentualnych napraw nadwozia czy układu hamulcowego.
Jeśli jednak masz możliwość ładowania w domu lub w pracy, hybryda plug-in zaczyna bronić się również użytkowo. Krótki dojazd do miasta może odbywać się w ciszy i bez lokalnej emisji spalin, a dłuższa trasa nie wymaga planowania ładowarek jak w pełnym elektryku. To właśnie dlatego ten model jest ciekawy dla kierowcy, który chce łączyć dwa światy, a nie tylko kolekcjonować mocne liczby.
Ważny szczegół na 2026 rok: BMW dostosowało V8 do wymagań Euro 7, ale zachowało systemową moc na poziomie 727 KM. To dobry sygnał dla osób, które obawiają się, że normy emisji zaczynają zabijać charakter takich aut. Na razie widać raczej dopracowanie techniki niż jej wygaszanie.
- Tak, jeśli chcesz jednego auta do rodziny, dalekich tras i bardzo szybkiej jazdy.
- Tak, ale pod warunkiem regularnego ładowania, bo wtedy hybryda ma największy sens.
- Nie, jeśli priorytetem jest niski koszt jazdy i prosty serwis.
- Nie, jeśli szukasz lekkiego, analogowego sportowego auta bez kompromisów.
To zestawienie dobrze pokazuje, że ten model ma sens wyłącznie wtedy, gdy wykorzystujesz jego pełny potencjał, a nie tylko nazwę na klapie.
Dlaczego ten model działa tylko wtedy, gdy wykorzystasz jego dwa oblicza
Patrzę na M5 Touring jak na samochód dla kierowcy, który chce jednego auta zamiast dwóch. Wtedy ma sens niemal wszystko: brutalne przyspieszenie, wysoka użyteczność, komfort w trasie i możliwość poruszania się po mieście na samym prądzie przy krótszych odcinkach. Jeśli jednak w praktyce potrzebujesz tylko okazjonalnie dużego bagażnika, a większość czasu jeździsz spokojnie, lepiej kupić słabsze Touring i zostawić M-owy budżet na coś, co naprawdę wykorzystasz.
Najkrócej mówiąc, to nie jest „bardziej praktyczne M5”, tylko pełnoprawne auto sportowe w nadwoziu, które dodaje mu sensu na co dzień. I właśnie dlatego ten model jest tak mocny: nie próbuje wybierać między emocją a użytecznością, tylko każe ci zaakceptować obie naraz.